Przejdź do głównej zawartości

Czy każdy informatyk musi być informatykiem? Czyli co tutaj robię...



Czy każdy informatyk z wykształcenia, musi być z zawodu stricte informatykiem (a najlepiej programistą) żeby móc dalej zajmować się informatyką? Taką kwestię spróbujemy dzisiaj wspólnie przeanalizować. Zacznijmy więc od wykształcenia. Są różne drogi na jego zdobycie. Ja jednak skończyłam 3.5 letnie studia inżynierskie oraz 1.5 roczne studia magisterskie na kierunku Informatyka. I o tych studiach opowiem najpierw. 

Czas czytania: 8-10 min
Poprzedni post na ten temat: brak 
Kontynuacja tematu: (na razie) brak 

Do czego przygotowują studia informatyczne?

Odpowiedź na to pytanie jest niezwykle prosta. Do pracy w branży IT. Kierunek Informatyka, który kończyłam nie jest skonkretyzowany na tylko jedną ścieżkę informatyczną jak np. programowanie wysokopoziomowe, czy też aplikacji biznesowych. Uczy wszechstronnych przedmiotów od sieci komputerowych, programowania niskopoziomowego i systemów operacyjnych poprzez matematykę (dużo matematyki), technikę cyfrową, sztuczną inteligencję aż po inżynierię oprogramowania, bazy danych, aplikacje mobilne, internetowe i biznesowe. Rozrzut przedmiotów jest więc ogromny i przez 5 lat takich studiów student może przynajmniej liznąć każdej z zupełnie różnych gałęzi informatyki. Ale to właśnie na ten ostatni punkt związany z IT biznesem mam wrażenie jest kładziony największy nacisk. Oczywiście na studiach magisterskich możliwe jest wybranie specjalizacji i rozwijanie się w wybranej przez siebie dziedzinie, ale (szczególnie studia pierwszego stopnia) mają na celu wyhodowanie prawdziwych inżynierów, w każdym znaczeniu i rozumieniu tego słowa.
Na moich studiach, wiele przedmiotów opierało się na wykonywaniu zadań i projektów zespołowych. W ramach niemal każdego takiego zadania, wymagane było stworzenie szczegółowej dokumentacji, bądź raportu z pracy. Większe projekty dodatkowo wiązały się z przygotowaniem prezentacji biznesowej na ten temat. I to z wszelakich przedmiotów, nawet takich które rzadko kiedy wiążą się z pracą w korporacji, jak np. sieci komputerowe. I tu dotknęliśmy istotnego aspektu. Praca w korpo. Bo właśnie do tego w znakomitej większości przypadków sprowadza się praca w biznesowej branży IT, praca jako programista. Ale...

Czy każdy informatyk musi być programistą?

Jak wspomniałam są różne sposoby zdobycia wykształcenia informatycznego. Studia wyższe to nie jedyna droga, a i ona jest bardziej kolorowa niż ta przedstawiona w poprzednim akapicie. Są przecież różne kierunki i różne specjalizacje... Ale oprócz studiów są też szkoły zawodowe i techniczne, które przygotowują do pracy związanej z informatyką i pozwalają na zdobycie tytułu technika informatyka/programisty itd. W rzeczywistości jednak te szkoły przygotowują bardziej do pracy technicznej niż inżynieryjnej, np. pracy w salonach informatycznych związanych ze składaniem i naprawą komputerów, pracy na stanowisku informatyka w dużej placówce, który jest odpowiedzialny za konserwację sprzętu, naprawę awarii i zarządzanie aplikacjami wykorzystywanymi przez palcówkę bądź w serwerowniach i na stanowiskach związanych z obsługą i naprawą sieci komputerowych. 
Te wszystkie zawody rzadko są związane ze stricte programowaniem i tworzeniem aplikacji biznesowych a jednak są jak najbardziej zawodami informatycznymi. A co z wszystkimi profesorami, doktorami i nauczycielami akademickimi prowadzącymi pracę naukową w tej dziedzinie? Na przykład w zakresie rozwoju sztucznej inteligencji... Możliwości są więc szerokie i choć praca informatyka w XXI wieku często kojarzy nam się z pracą programisty to jest to znacznie szerszy temat. No i zostaje nam jak na razie całkowicie pominięty zawód związany z edukacją, czyli:

Nauczyciele informatyki

Nie będzie przecież żadnych informatyków, techników ani inżynierów bez edukacji. A nie ma edukacji bez nauczycieli. Różnica między tymi zawodami jest oczywista. Pomijając tych informatyków, którzy bardzo często pracują zawodowo w branży IT a jedynie hobbystycznie zajmują się edukacją, nauczyciel, który w całości poświęci się edukacji przestaje się zajmować informatyką w praktyce a skupia się na teorii. Jednak musimy tu podkreślić, że przedmiot informatyka, jak i jego podstawa programowa zmieniają się niezwykle dynamicznie. Większość z nas pewnie pamięta taką panią albo pana od infy, którzy cały rok kazali robić prezentację w Power Point na 50 slajdów z możliwie jak największa liczbą efektów wizualnych. 
Te czasy jednak powoli odchodzą do lamusa. Ostatnio mój brat, który uczy się w klasie humanistycznej w liceum prosił mnie o pomoc przy zadaniach z Accessa (oprogramowanie bazodanowe), coś co ja poznałam dopiero w liceum z rozszerzoną informatyką. Okazało się że na lekcjach robią (uwaga) zadania maturalne. C++ to dla niego temat znajomy od podstawówki a Scratch to pestka. A i HTMLa też już liznął. Przypomnę więc: to klasa humanistyczna. Oczywiście wciąż jeszcze wielu nauczycieli informatyki to osoby które dawno wypadły z obiegu i z informatyką bardzo niewiele mają wspólnego. Jest to pokłosie niedawnych ale zupełnie niezinformatyzowanych czasów (pamiętajcie że niektórzy pracują w tym zawodzie od ponad 30 lat a w tym czasie nastąpił przecież ogromny postęp cyfryzacji). Winą jest oczywiście też brak szkoleń, uaktualniania wiedzy i podwyższania kompetencji u nauczycieli (wszystkich przedmiotów) ale to już temat na inny post. Tak czy siak ten przedmiot i jego nauczanie bardzo się zmienia. I dlatego bardzo potrzeba tutaj młodej, świeżej krwi, która posiada aktualną wiedzę i dużo pasji. Docieramy więc do sedna tego postu i pytania postawionego w jego wstępie. Czy informatyk, który postanowił przekazać swoją wiedzę i uczyć informatyki innych,  przestał być w tym momencie informatykiem? No bo czy zaradny informatyk w ogóle może być nauczycielem? I wreszcie, czy ten młody informatyk, który chce się oddać i poświęcić dla edukacji jest potrzebnym nam pasjonatą z powołaniem do nauczania, czy też nieudacznikiem, któremu nie wyszło w branży IT?

Co na ten temat sądzi społeczeństwo? Stereotypy i uprzedzenia.

No właśnie. Żeby być nauczycielem informatyki trzeba mieć trochę twardą dupę (przepraszam za nieco wulgarne określenie, ale uważam że właśnie tak jest) a do tego przyda się jeszcze odrobina kreatywności i pomysł na siebie. Istnieje bowiem wiele stereotypów i uprzedzeń na ten temat. Szczerze mówiąc osobiście spotkałam się z niezwykle wieloma opiniami na temat mojego wyboru. Niemal połowa z nich była negatywna. Niestety, największą różnicą w zawodach z branży IT a z zakresu edukacji są zarobki. I to na ich podstawie (świadomie, bądź nie) w dużej mierze kreujemy nasze opinie na temat zawodu nauczyciela. Oczywiście nie tylko to ma wpływ, ale to już znowu grubszy temat, na zupełnie inny post. Nie da się jednak ukryć, że zawód nauczyciela w naszym Państwie nie jest szczególnie szanowany. Jeżeli ktoś kończył studia humanistyczne i poszedł do pracy jako polonista czy historyk to to aż tak bardzo nas nie dziwi, bo właściwie jaką inną miał on perspektywę? Ale jeżeli ktoś przez wiele lat studiował kierunki inżynieryjne jak matematyka bądź właśnie informatyka i porzucił szansę na prace w jednym z najlepiej zarabiających zawodów w naszym kraju i na całym świecie na rzecz jednego z najmniej opłacalnych zawodów, to coś z nim musi być bardzo nie tak. Zazwyczaj taką osobę traktuje się jako niedoświadczonego, młodego lekkoducha i w tym nie ma nic aż tak złego, jak w tym, że bardzo często taką osobę traktuję się też jako nieudacznika. Nieudacznika, który okazał się być zbyt głupi i słaby żeby pracować w IT. No bo co? "Informatyka okazała się być dla ciebie zbyt trudna, dlatego złapałeś się koła ratunkowego w postaci szkoły?" W ogóle dochodzę do wniosku że pedagogika i praca w szkole zbyt często są przez nas traktowane jako ścieżka dla wszystkich, czyli tych którzy nie umieli się odnaleźć w niczym innym. "Nie wiesz co robić ze swoim życiem? Nie jesteś dobry w niczym szczególnym? Brakuje ci zainteresowań? To zostań nauczycielem. Będziesz miał przynajmniej ciepłą posadkę." Musimy odejść od takiego postrzegania tej ścieżki zawodowej, ponieważ sami wyrządzamy krzywdę naszym dzieciom i ich edukacji. Przenosząc te stereotypy z pokolenia na pokolenie pogłębiamy problem. Bo znajdą się młodzi ludzie którzy powiedzą "tak to ja - nieudacznik" i z tą myślą pójdą uczyć nasze dzieci. Raz, że gdyby zawód nauczyciela był traktowany z powagą, to może by tam nie poszli, bo w porę zrozumieliby, że się tam nie nadają. Dwa, że nawet gdyby tam wylądowali to nie z poczuciem porażki (na samym wstępie) a z wiarą w siebie i w swoje możliwości. Z drugiej strony znajdą się ludzie, tacy jak ja, którzy pomyślą "Wiem, że będę dobrym nauczycielem. Czuję to. Mam w sobie tyle pasji i wiedzy którą chcę się dzielić z innymi. Jestem idealną osobą do tej pracy. Ale boję się. Boję się porażki, odrzucenia i braku zrozumienia, wsparcia..." I w ten sposób tylko stracimy nauczycieli których tak bardzo nam potrzeba.

Czyli co tutaj robię...

Końcowa część tego materiału to odrobina mojej osobistej historii. Jak już zdążyliście pewnie wyłapać, ja też czasem ulegam presji społeczeństwa i panującym stereotypom. Paradoksalnie goniłam za karierą i pieniądzem będąc jeszcze młodziutką nastolatką w gimnazjum - to to było dla mnie najważniejsze a marzenia stanowiły symbol nierozwagi i niedojrzałości. Ale dotarłam do momentu, w którym jednak chcę zawalczyć o te moje marzenia. Mam na siebie sporo planów i pomysłów, w centrum których faktycznie stoi nauczanie informatyki, ale wcale nie jest jedynym elementem. Doszłam do wniosku, że moja droga nie jest przejawem słabości a odwagi. Odwagi, że na przekór wszystkim ludziom, okolicznościom i własnym lękom sięgam po moje marzenia. Co więcej, dosłownie od dzieciństwa, byłam świetna z przedmiotów ścisłych, matematycznych ale za to interesowałam się psychologią i literaturą. Poza tym jestem zorganizowaną i niezbyt spontaniczną perfekcjonistką. Uwielbiam obracać się w papierach i pisać nawet jeśli jest to żmudna biurokracja. Czy jest więc dla mnie zawód lepszy niż ten który bezpośrednio łączy w sobie humanizm (pedagogikę) i ścisłość (informatykę)? Będę więc informatykiem na swój sposób. Nie żegnam się też z programowaniem - uwielbiam je, więc chcę w tym pozostać na bieżąco, chcę programować i chcę uczyć tego innych. Myślę, że nie nadaję się tylko do pracy biurowej, w której muszę siedzieć cały dzień przy biurku, codziennie zmagać się z nowymi problemami informatycznymi i na dodatek podlegać codziennej ocenie przełożonych. Wolę pracować z dziećmi i młodzieżą, rozmawiać z nimi, dodawać im skrzydeł, otwierać przed nimi nowe drzwi, nowe perspektywy, zarażać ich pasją, pomagać im zrozumieć siebie i otaczający ich świat. A czy zawód nauczyciela nie ma wielu innych wspaniałych perspektyw? Z resztą edukacja to przecież nie tylko praca w szkole. Edukować można na wiele sposobów... 

...i dlatego stworzyłam tego bloga.

Komentarze